Najbardziej niezwykłe urządzenie, jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Taki audiofilski scyzoryk armii szwajcarskiej - MixerFace pozwala nie tylko słuchać muzyki, ale także ją tworzyć.

Uwielbiam, gdy do recenzji pojawia się coś znanej marki, a zwłaszcza gdy posiadam jakiś produkt od dłuższego czasu. Nie będę kłamał, w takich przypadkach zawsze pojawiają się pewne oczekiwania lub z góry przyjęte wyobrażenia o brzmieniu.

Ten przypadek nie był wyjątkiem: kiedy pojawiła się możliwość wypróbowania innego produktu firmy Centrance, z chęcią ją przyjąłem z kilku powodów: po pierwsze, Michael Goodman (CEO firmy Centrance) bardzo poważnie traktuje proces projektowania urządzeń, ma własne wyobrażenie o tym, jak powinny brzmieć jego urządzenia i trzyma się tej wizji w każdym calu; po drugie, sam od dawna używam Dacportable jako głównego źródła dźwięku. Interesujące było więc, czy MixerFace zachował koncepcję, która została przedstawiona w poprzednich modelach, przeznaczonych wyłącznie do słuchania muzyki, a pomysł porównania dwóch Centranców wydał mi się ciekawy.

MixerFace R4 to niebanalne urządzenie, powiedziałbym nawet, że jedyne w swoim rodzaju, jakie trafia na mój strych. To nie tylko przetwornik cyfrowo-analogowy ze wzmacniaczem słuchawkowym - to interfejs audio, przenośne mini studio, które może współpracować z systemami Windows i Mac, a także Android i iOS. Jego głównym przeznaczeniem jest nagrywanie i praca z dźwiękiem w trasie lub poza studiem. Odtwarzanie muzyki jest więc tylko częścią bogatej funkcjonalności MixerFace, uzupełniającą jego główną funkcję, jaką jest nagrywanie głosu i instrumentów. Może on między innymi zapisywać na karcie pamięci sygnał do 32/192 bez użycia urządzeń innych firm.

Dlatego też niniejsza recenzja jest jedynie pobieżnym wprowadzeniem do urządzenia, a bardziej szczegółowym spojrzeniem na tę jego część, która może zainteresować przeciętnego człowieka, tzn. ciebie i mnie, którzy raczej słuchają niż tworzą.

OPAKOWANIE, PROJEKT, ERGONOMIA

Tradycyjnie, urządzenia Centrance są pakowane w sposób zwięzły, bez połysku i polerowania, ale w tym samym stylu: czarny gruby karton, na przedniej stronie przedstawiony jest sam MixerFace, a na tylnej stronie podsumowane są wszystkie jego bogate funkcje audio. W zasuwanym pudełku na piankowej podkładce leży sam MixerFace oraz cały nieskomplikowany pakiet: kabel micro-USB, gumowe nóżki, etui do transportu urządzenia (w dotyku podobne do aksamitu, ale nie do końca) oraz kolorowa, krótka instrukcja obsługi. Jest tam w zasadzie wszystko, czego potrzebujesz.

Osobno chcemy porozmawiać o projekcie. Od czego zacząć? Widziałem już wiele dziwnie wyglądających urządzeń, ale to udaje, że dostaje się do blatu warunkowego. Górna część MixerFace przypomina mniejszą wersję miksera studyjnego. W sumie znajduje się na nim 6 pokręteł poziomów: 2 do regulacji wzmocnienia obu kanałów wejściowych na złączach Neutrik combo XLR / 1/4" (MixerFace ma zainstalowane przedwzmacniacze mikrofonowe Jasmine), mają one również wskaźniki ledowe wskazujące obecność/szczyt sygnału (-40 do -6dB), 2 do regulacji poziomów sygnału wejściowego przychodzącego i USB, 1 do regulacji poziomu gniazda stereo-AUX i 1 do regulacji poziomów gniazda monitorowego i słuchawkowego. Z przodu znajdują się również przełączniki impedancji wejściowej Neutrik oraz filtr górnoprzepustowy dla obu kanałów. Tradycyjnie są one wpuszczane do wnętrza urządzenia, aby nie można było ich przypadkowo przełączyć podczas pracy. Na spodzie znajduje się wgłębienie z gwintem do zamocowania MixerFace na statywie, co jest wygodne podczas nagrywania dźwięku "w terenie" za pomocą oddzielnej kamery lub nawet smartfona.

Rozmieszczenie końcówek jest nie mniej bogate: na dole widzimy dwa gniazda micro-usb (zasilanie i przełączanie są rozdzielone, szkoda, że BluDac tego nie zrobił), przełącznik zasilania (MixerFace obsługuje zasilanie phantom 48V, więc nie ma problemów z kompatybilnością waszych mikrofonów z MixerFace), przełączniki monitorowania stereo/mono i wzmocnienia wejścia. Ponadto są trzy gniazda 3,5 mm: line in, line out i wyjście słuchawkowe (czyli to, co nas interesuje), wskaźnik poziomu naładowania baterii, gniazdo kart pamięci i 5 przycisków (zasilanie, nagrywanie, sterowanie odtwarzaniem).

W górnej części znajdują się dwa wyjścia Neutrik combo XLR / 1/4" oraz dwa wyjścia zbalansowane dla monitorów aktywnych. Nietrudno zacząć się zastanawiać, jak inżynierowie Centrance zdołali zmieścić to wszystko w stosunkowo niewielkim urządzeniu. Jedno, co mogę powiedzieć, to że im się to udało - nie ma wrażenia ciasnego interfejsu i elementów sterujących. Nie muszę chyba mówić, że nie jest to wcale kieszonkowe urządzenie do słuchania muzyki w podróży, prawda? Owszem, można uniknąć kanapki (ale nie szukamy łatwego sposobu!) i słuchać materiału z karty pamięci, ale do słuchania muzyki w podróży wybrałbym coś bardziej kompaktowego i bez wystających elementów sterujących poziomem głośności. MixerFace zdecydowanie nie został zaprojektowany do tego celu.

Producent nie podaje, jaki DAC jest w MixerFace, ale wskazuje, że to AKM z rodziny Velvet Sound, więc zakładam, że to stary, dobry AK4490. Nie zapomniano jednak o mocy wyjściowej słuchawek - 400 mW przy 32 omach. Nie jest źle, ale i tak znacznie mniej niż w przypadku urządzeń Dacportable i BlueDac, jednak wystarczająco dużo, aby móc korzystać z monitorów wewnątrzkanałowych lub słuchawek nagłownych, które są używane głównie poza studiem. Jedna rzecz jest pewna: wyjście słuchawkowe nie szumi nawet z CA Andromeda, z Dacportable używałem ifi iematch, aby uniknąć zauważalnego szumu wzmacniacza, ale z MixerFace już go nie potrzebuję. Nie było też problemu z impedancją - gdy podłączyłem iemacth w trybie wysokim, dźwięk się nie zmienił.

A teraz przejdźmy do najważniejszej sprawy. Dźwięk. Chociaż w przypadku MixerFace zastanowiłbym się dwa razy, nazywając główną rzecz, która przede wszystkim interesuje audiofilską część użytkowników. Ale jesteśmy na własnym terenie, więc przejdźmy do najważniejszej sprawy.

 

DŹWIĘK I PORÓWNANIE

Przyznaję, że miałem pewne oczekiwania jeszcze przed wysłuchaniem. Spodziewałem się typowego brzmienia Centrance: gładkiego, można powiedzieć monitorowego, z szybkim, suchym basem i bardzo czystą średnicą, bez odrobiny podbarwień, a co tam, dźwięk jest nieco ostry. Ale dosłownie od pierwszego utworu MixerFace postanowił mnie zaskoczyć. Brzmi inaczej. A teraz więcej szczegółów.

Niskie częstotliwości to pierwsza rzecz, która przykuła mój wzrok lub uszy - sami zdecydujcie. Jeśli Dacportable brzmiał z basem sucho, gwarnie, z naciskiem na mikro, z maksymalną informatywnością, to MixerFace daje to w inny sposób: dodaje wagi, głębi, zachowując techniczną fakturę dźwięku w tym zakresie, ale nie kładąc takiego nacisku na mikrokontrast. Jest to już wyraźna tendencja w kierunku muzykalności, co jest nieco dziwne, biorąc pod uwagę ogólną kierunkowość urządzenia.

Bas jest doskonale kontrolowany, nawet najniższy, średni bas jest zwarty i ma dobre wybrzmienie. Ogólnie rzecz biorąc, odmienne oddanie basu jest korzystne dla MixerFace, jeśli mamy do czynienia z nagraniami, których emocjonalność jest zbudowana na tym zakresie. Funkcja ta doskonale sprawdza się również w połączeniu z suchymi słuchawkami, takimi jak Andromedes. Jednak z otwartym systemem MrSpeakers Aeon Flow dźwięk był miejscami zbyt tłusty. Ale jedno jest pewne, stary rock brzmi lepiej na MixerFace, to samo dotyczy elektroniki.

 

Odtwórz stronę

 

Kompozycja jest pełna mocnych i głębokich syntetycznych niskich tonów, przy graniu których bardzo ważna jest kontrola, nie pozwalająca na zabicie całej melodii przez szum i dronowanie. MixerFace bez problemu radzi sobie z tym zadaniem, a nieco głębsze i masywniejsze basy dobrze pasują do tego utworu.

Średnica jest dostarczana w nieco bardziej płynny sposób niż ten, do którego przyzwyczaiłem się podczas korzystania z modelu Dacportable. Nadal jest otwarty, techniczny, trochę rozmyty, ale z przyzwoitą szczegółowością i wcale nie przesadzonymi podtekstami, ale mniej ostry. Wszystkie informacje są prezentowane w takiej postaci, w jakiej są, bez żadnych poprawek, emocjonalność średnicy jest również zachowana w swoim zwykłym stylu, chociaż tutaj "równowaga sił" jest nieco przesunięta w kierunku niskich częstotliwości. Podobnie jak w basie, więcej ciepła jest wdychane w średnich tonach, podczas gdy dźwięku Dacportable nie można nazwać oderwanym, ale zimnym - całkiem, wtedy średnie częstotliwości MixerFace są o wiele żywsze i bardziej miękkie. Wokale brzmią bogato i naturalnie, a przeniesienie agresji na poszczególne style jest również niezaprzeczalne. Nie mogę zaprzeczyć, że średnica jest dokładnie tym, co uwielbiałem w jednostkach Centrance.

 

Do naszych celów najlepiej nadaje się utwór Jeffa Becka. Klasyczna gitara bluesowa, której brzmienie jest w istocie lustrem odbijającym emocje wykonawcy. Kiedy wykonawca mówi bez słów przez gitarę, ważne jest, jak dobrze źródło dźwięku (a także słuchawki) może uchwycić tony "głosu" gitary. MixerFace, zgodnie z najlepszą tradycją Centransu, udaje się to osiągnąć.

W górnym zakresie częstotliwości również zauważam pewną gładkość. Mają dobrą szczegółowość i rozciągnięcie, równowaga barwowa jest zachowana, MixerFace potrafi oddać niuanse brzmienia instrumentów, ale ogólnie brzmią też nieco bardziej gładko. Podczas gdy moim osobistym zarzutem w stosunku do Dacportable był zawsze brak możliwości tworzenia warstw (z pomocą przyszedł tone block w Dacportable, który częściowo rozwiązał ten problem), MixerFace jest w tym zakresie nieco łatwiejszy. W przypadku przetwarzania dźwięku zbyt wiele z głosami jest obarczone kłopotami z monitorowaniem, a słuchanie stosu starych płyt z lat 50-60 jest przyjemniejsze na urządzeniu, które nie próbuje wypatroszyć fonogramu, obnażając wszystkie wady mieszania wysokich częstotliwości. Wysokie częstotliwości MixerFace pozostają naturalne i nienaruszone.

MixerFace oddaje wiodący głos gitary akustycznej w całym jego bogactwie i nie pozwala zmarnować wstrząsów wtórnych. Brzmi naturalnie i autentycznie, ale efektu "wow" należy szukać w innych źródłach o większej liczbie podtonów w tym zakresie.

Odtwarzacz nie rozciąga nadmiernie sceny, jest dość głęboki i średniej szerokości, co jest dobre przede wszystkim do monitorowania. Jednocześnie nie występują problemy z lokalizacją obrazu dźwiękowego i równowagą barwową.